Tymczasem ojciec obraca się właśnie w tym niemetafizycznym kręgu: życiowym, praktycznym, etycznym, i wzajemnie niepokoi się skłonnościami syna do egocentryzmu i abstrakcyjnej spekulacji. W roku 1905 posyła mu w trzech listach takie uwagi: „Człowiek się staje przez spełnianie swoich pragnień i zamiarów, alé również przez zdolność otamowywania się dla zasady wyższej... Jeżeli wychodzisz z metafizyki, tym lepiej... Poza czytaniem tych teoretycznych rzeczy o psychologii staraj się czytać i rozumieć historię, w której widać żywą ludzką duszę i która jest obcowaniem z ludzkością... Nie przestawaj też czytać rzeczy polskich... W ogóle w umy-słowości i sztuce nie przewlekać dzieciństwa, niemowlęctwa, nieświadomych na raczku wałęsań się... Zmiana, która zaszła w Twoim obchodzeniu się z ludźmi od czasów dziecinnych, pewna twardość obejścia się, pewne dalekie, powierzchowne zainteresowanie się nimi jakby przedmiotami zabawy albo obserwacji... czy to jest urzeczywistnianie życia bez współczuć, czy też zewnętrzną formą zachowania się, przyjętą dla jakiejś zasady?... Nie skupiaj wszystkich promieni świadomości tylko na sobie, Wyższy typ człowieka uwalnia się tylko przez «oderwanie serca od siebie»... Nie obcinaj swoich związków z ludźmi i jeżeli masz ochotę «połknąć kij» - albo go połkniesz, to wyrzygaj, bo można się znałogować do takich stanów " | |
|